wpk

Zarządzenie nr  1 / 2020

Dyrektora Wdeckiego Parku Krajobrazowego w Osiu

z dnia 3 czerwca 2020 roku

w sprawie ustalenia dnia wolnego od pracy dla pracowników

Wdeckiego Parku Krajobrazowego w Osiu

 

 

 

Na podstawie art. 30 § 2 Kodeksu Pracy z dnia 26 czerwca 1974 r.
( Dz.U. z 2014 r. poz.1502 z późn. zm.) zarządza się co następuje:

§ 1

  1. Ustala się dla pracowników Wdeckiego Parku Krajobrazowego
    w Osiu 12 czerwca  2020 roku  - dniem wolnym od pracy w zamian
    za święto 15 sierpnia 2020 roku przypadające  sobotę.
  2. W dniu 12 czerwca 2020 roku  biuro Wdeckiego Parku
    Krajobrazowego będzie nieczynne dla interesantów.

§ 2

 

    Zarządzenie wchodzi w życie z dniem podpisania.

Bajka o leśnych skrzatach.

 

Kawałek od nas, nie za daleko, tam gdzie drzewa rosną gęsto, ptaki śpiewają najpiękniejsze pieśni a mrówki pracują najpilniej żyły sobie dwa leśne skrzaty. To znaczy było ich znacznie więcej, bo który las nie ma swoich małych pomocników? Ale ta bajka dotyczy dwóch, konkretnych – Bożenki i Benia. Są przyjaciółmi od zawsze, odkąd wyszli ze skorupki orzeszka który zgubił szpak. Ich mamy bujały w nich maluchy do snu, razem z trelami ptaków usypiały pięknymi piosenkami. Benio z Bożenką byli nierozłączni. Razem gonili się z jaszczurkami, razem zbierali leśne maliny, a nawet wspinali się na drzewa. Robili szałasy z igieł sosny, w liściach przenosili krople wody. Czasami nawet, z racji że są od mrówek więksi, pomagali im w budowie mrowiska.

Runo Leśne , bo tak nazywała się ich dolina, zawsze żyła w zgodzie. Była przepiękna! Na jesień okryta była niesamowicie kolorowymi liśćmi, kiedy spadł śnieg (ostatnimi czasy było go bardzo mało) to mieszkańcy Runa robili sobie zapasy wody, a z patyczków znalezionych przed zimą składali pojazdy , i zjeżdżali ze śnieżnych górek. Była to wspaniała zabawa. Ale ostatnie zimy w Runie nie są takie. Jest zimno, wietrznie i nieprzyjemnie. Dobrze że w domkach skrzatów jest tyle do robienia. Można poprzeszkadzać mamie która plecie kocyki z nici pożyczonych od pająka. Można obudzić ślimaka który śpi pod dachem

i z nim porozmawiać, można z tatą nazbierać igliwia i pobawić się nim jak klockami. Benio

z Bożenką w takie zimy zawsze znaleźli sobie coś do zajęcia. Oczywiście nauka była na ostatnim miejscu, bo przecież można robić tyle innych rzeczy! Skrzaty  leśne również chodzą do szkoły. Co prawda nie to jest nauka literek, cyferek, dodawania, odejmowania. Uczą się leśnych zagadnień. Jak nazywają się mieszkańcy lasu, kto na kogo musi uważać, kto co je

i czasem kogo może zjeść. Były to informacje potrzebne to ewentualnej obrony, a poza tym jak żyje się w lesie to trzeba go dobrze znać. Benio z Bożenką nie zawsze lubili słuchać starego borsuka który był nauczycielem w osiedlowej szkole. Ale chodzili do niej, starali się, bo każdy skrzat wie, że jak trzeba coś zrobić, to nie ma odwrotu! Są obowiązki,

a podstawowym  z nich dla małych leśnych skrzatów jest nauka. A mama zawsze się szeroko uśmiecha kiedy usłyszy pochwałę dla swojego skrzata.

Więc Benio z Bożenką chodzili do szkoły. Kiedy była chłodna zima, oczekiwali na rozkwit leśnego życia, który wracał do nich razem z wiosną. Obserwując swoją dolinę przez okno zauważali już małe oznaki. A to komuś w ogrodzie wyrosły pierwiosnki, a jak są pierwiosnki to jest i wiosna. Gdzieś zauważyli rudy ogon wiewiórki która się już obudziła i szukała wody do picia. A tam gdzie kończy się las i zaczynają łąki, a potem pola, tam skrzaty już nie chadzają, ale bacznie obserwują niebo. Jak zobaczą albo szybciej usłyszą ptaki które lecą

w całej gromadzie pilnując siebie nawzajem to wtedy na pewno jest już wiosna. Po wiośnie mamy lato, które jest ostatnio bardzo gorące. Każda kropla wody jest bezcenna. W lesie jest dużo cienia, więc skrzaty odpoczywają. Ale też pomagają sobie nawzajem. 

Właśnie latem Benio z Bożenką pierwszy raz spotkali ludzi. Ludzie nie mieszkają w lesie, ale chętnie i  często go odwiedzają. Skrzaty już o nich słyszały, i nawet były ciekawe jak to jest spotkać człowieka. Wiedzieli od saren że mogą być głośni, bo one ciągle prze nimi uciekają. Czasami po pustych krzaczkach zauważyli, że lubią leśne jagody i maliny.  Ale nigdy ich nie widzieli. Więc spacerując po lesie rozglądali się uważnie. Aż tu nagle słyszą niesamowity hałas! Co to za maszyna, jaka głośna! To był samochód. Ludzie zamiast wejść do lasu, wjechali do niego. Kiedy już się uciszyło, wyszli z tej niesamowitej maszyny. I wtedy Benio

z Bożenką w końcu zobaczyli ludzi. Byli weseli, uśmiechnięci, rozmawiali ze sobą. Skrzaty były bardzo ciekawe tego co będzie dalej. Wiedziały że muszą się trzymać z daleka, więc obserwowały ludzi zza trawy. Przeraziły się strasznie! Chłopiec który biegał, i cieszył się

z wycieczki do lasu wyrzucił butelkę po piciu. Następnie chyba zgłodniał, bo zaczął wkładać do buzi kolorowe kostki ściągając z nich papierek i znowu rzucał  je na ziemię. Benio

z Bożenką przestraszyli się nie na żarty, szybko pobiegli do starego borsuka opowiedzieć

o tym co zauważyli. Nauczyciel nie był zdziwiony zachowaniem ludzi. Skrzaty jeden przez drugiego zaczęły mówić, o tym co ludzie wyrzucili, co to było, czy nam, leśnym skrzatom jest to potrzebne. Dlaczego oni się tak zachowywali. Borsuk w końcu przebił się przez słowa Bożenki i Benia, i spróbował im coś wytłumaczyć. Stary nauczyciel wiedział, że są ludzie którzy nie potrafią się zachować w lesie. Bałaganią, nie sprzątają po sobie, a nawet specjalnie tu przyjeżdżają żeby coś wyrzucić.  Jest to zachowanie nie do przyjęcia, i tego też uczył ich niedawno na lekcji. ( Benio z Bożenką umilkli, zawstydzili się bo chyba nie słuchali uważnie tego wykładu borsuka).  Są ludzie którzy nie zdają sobie sprawy z tego że ta plastikowa butelka po piciu będzie tu leżała rok, dwa, dziesięć, trzydzieści lat, i długo długo więcej.

Ale są też ludzie, którzy są w lesie po to, aby mu pomóc. Stary borsuk nie raz widział ludzi

z workami, który zbierali nie swoje śmieci. Są też takie miejsca, w których się uczy innych jak mają się zachowywać w lesie. Borsuk nie wiedział jak się nazywają, ale widział ich pracę. Nazywał ich leśnymi ludźmi, i stale tłumaczył małym skrzatom w szkole że nie każdy jest zły. Że są też tacy, którzy pomagają, i starają się żeby las był miejscem czystym, bezpiecznym i otwartym dla każdego. Benio z Bożenką słuchali z zaciekawieniem. Niesamowite sprawy! Zaczęli swoją przygodę z ludźmi od złego doświadczenia. Byli teraz bardzo ciekawi tych leśnych ludzkich pomocników! Nie trzeba było długo czekać, kiedy na następnej wycieczce po lesie zauważyli człowieka z lornetką na szyi. Był ubrany na zielono, wyglądał jak korona drzewa, podśmiewywały się skrzaty.  Widząc że ten pan jest cicho, spacerując rozgląda się i czasem przypatruje się czemuś  przez lornetkę  skrzaty wskoczyły mu do kieszeni spodni. Nie mogły się doczekać dokąd zaprowadzi ich ten leśny człowiek. Może poznają teraz ludzi, którzy chcą dobrze dla lasu tak jak oni? Zatrzymali się w pięknym drewnianym domku, gdzie było mnóstwo leśnych skarbów. Ale pięknie! Gdzie my jesteśmy?  Wyskoczyły leśnikowi z kieszeni, a ten kiedy ich zobaczył aż podskoczył. Benio z Bożenką przywitali się, i powiedzieli jak się tu znaleźli. Leśny człowiek uśmiechnął się nie wierząc.

„ Naprawdę  istniejecie? Niesamowita sprawa! Zaraz  odwiedzi mnie grupa małych dzieci, mają 6 lat, i chcą się czegoś nauczyć o lesie. Byłyby zachwycone, gdyby mogły Was poznać. Pokażecie się im?” Skrzaty były bardzo ciekawe, jednak nie czuły się pewnie. Pan leśniczy opowiedział im co robi, i w ten sposób zachęcił skrzaty do zostania. Bożenka opowiedziała dzieciom o tym, że nie wolno zostawiać śmieci w lesie, a Benio o tym, kto w nim mieszka

i czego najbardziej potrzebuje.  Skrzaty były bardzo podekscytowane! Od tego momentu, regularnie odwiedzają leśną chatkę i uczą ludzi o tym, jak należy się zachowywać w lesie.

I co las daje ludziom w zamian. Wracają potem do Leśnego Runa, opowiadają o tym co się działo. Mama z tatą są niesamowicie dumni, a stary borsuk stwierdził że odchodzi na emeryturę – zostawił dolinie godnych zastępców.

Tak kończy się ta bajka. Benio, Bożenka i inne leśne skrzaty czekają na nas, ludzi

z otwartymi rękoma. Wejdź do lasu, pospaceruj, posłuchaj. Ale zostaw las taki, jaki zastałeś-  czyli czysty. A gdy widzisz że nie wszyscy pamiętają o tej zasadzie, podnieś coś z ziemi,

i odnieś do kosza, tam gdzie jest miejsce dla śmieci. Bo las na pewno nim nie jest.

 

 

Paweł Skorupski

13 lat

Bluszczyk kurdybanek (Glechoma hederacea). Jedna z naszych ulubionych wiosennych roślin.

- Bluszczyk kurdybanek to zioło pnące się po ziemi. Z tego względu określa się go bluszczykiem ziemnym. Kurdybanek zaczyna kwitnąć w drugim roku życia przeważnie w maju i kwitnie aż do jesieni. Ma niebieskie kwiaty i fioletowo-czerwono-bordowe, mieniące się w słońcu liście. Młode listki są jednak zielone.

- Kurdybanek można wykorzystać jako roślinę okrywową i dekoracyjną, tym bardziej, że dobrze rośnie w cieniu i półcieniu. Przy okazji będziemy mogli skorzystać z jego walorów smakowych i prozdrowotnych, docenią go także pszczoły.
Mówi się też, że bluszczyk kurdybanek to naturalne antidotum na zatrucie organizmu, choćby po wypiciu nadmiernej ilości alkoholu. – Zażywanie preparatów z bluszczykiem w składzie pomaga pozbyć się substancji toksycznych z organizmu. Osoby mające problemy z cholesterolem też mogą stosować leki z kurdybankiem. On przyczynia się bowiem do likwidacji kamieni cholesterolowych.

- Przed I wojną światową rozszalał się tyfus, który zabijał dziesiątki ludzi. Powołano wówczas oddział żołnierzy do pilnowania porządku i pomocy chorym. Wkrótce sami wojacy w obozie zaczęli chorować, ale zauważyli, że ich konie są odporne na tę dziwną chorobę. Okazało się, że konie skubią jakąś trawkę czy zioło... Po tym odkryciu armia zaczęła pić napary z tej rośliny. Historia się powtarza. Wyszło na jaw, że już w XVII wieku król Jan III Sobieski zwyciężył ze swoją armią pod Wiedniem, bo żołnierze też pili napar z kurdybanku. Nie dość, że nie pochorowali się, to jeszcze nabrali większych sił. Wszystko ponoć dzięki herbatce na wzmocnienie.

- Więcej zastosowań prezentuje Jarosław Mikietyński, ogrodnik Ogród Botaniczny Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy na portalu Regiodom.pl http://m.regiodom.pl/…/bluszczyk-kurdybanek-zwany-lecznicz…/

 

 

Do konkursu zgłosiły się 74 osoby z różnych części Polski.
Hasło brzmi: drzewa i krzewy w parku.
Wszystkim gratulujemy poprawnych odpowiedzi, a szczęśliwcom przekażemy zestawy upominkowe.
Dziękujemy i zapraszamy do kolejnej zabawy w przyszłym tygodniu.

Upominki otrzymują:
Marcin z Tomaszowa Bolesławieckiego
Klaudia z Nowej Wsi
Oliwier z Osia

Ewidentnie widać, że dostęp do lasów został przywrócony.
I nie zawsze jest to widok uśmiechniętych malców na rowerkach czy też miłośników nordic walking.
Ślady bytności "miłośników" przyrody powodują wzrost ciśnienia.
A Wy jak reagujecie na na takie przypadki? Sprzątacie? Powiadamiacie służbę leśną, policję, władze lokalne?
Jeżeli ktoś jest nieśmiały to zachęcamy do korzystania z rozwiązania przygotowanego przez Bank Ochrony Środowiska - http://brudnotu.fundacjabos.pl/

Aplikacja #BrudnoTu pozwala na zaznaczania miejsc takiej barbarzyńskiej aktywności.

Projekt zaczyna swoją działalność - ale dzięki Wam i nam może zacząć przynosić realne efekty.

Idąc do pracy lub szkoły znalazłeś młodego ptaka, który "nie umie latać"?

Trwa okres wylotu młodych z gniazd i dziupli, i do nierzadkich przypadków należą spotkania z nielotami, które przedwcześnie opuściły rodzinne domy. Jak się zachować w takiej sytuacji? Czy pisklęta potrzebują naszej pomocy? Jak jej udzielić?

Uczulamy! Nic podobnego. W żadnym wypadku nie należy dotykać, zabierać i odchowywać podlotów. Do najczęstszych pobudek kierujących nami w takich sytuacjach należy chęć niesienia pomocy „nieporadnym” ptakom.

Dzisiejszego dnia trafił do Nas podlot puszczyka, został odwieziony w miejsce z którego do Nas przyjechał. Na miejscu zlokalizowana została dziupla, w której przebywały młode, o czym świadczą wypluwki zgromadzone pod drzewem. Podlot trafił na gałąź nieopodal dziupli, a w pobliżu czekało już na niego rodzeństwo.

Zapraszamy również na film z portalu Sowia dusza, mówiący o zachowaniu podlotów i o tym jak im pomóc, aby nie zaszkodzić: https://www.facebook.com/Sowiadusza/videos/1682907035183434/

Zaliczana do rodziny jasnowatych jasnota purpurowa (Lamium purpureum), to niezwykle pospolita roślina zielna, występująca powszechnie na terenie całego kraju.

- Gatunek preferuje gleby żyzne, umiarkowanie wilgotne, zasobne w składniki pokarmowe (głównie azot), próchnicze oraz gliniaste i często zasiedla nieużytki, rowy, polany, przydroża, tereny ruderalne, zarośla i rumowiska.

- Ze względu na swoją dużą pospolitość, gatunek doczekał się kilku nazw zwyczajowych, z których najpopularniejsze to pokrzywa kwitnąca i jasnota szkarłatna. Jak większość gatunków z rodziny jasnowatych, jasnota purpurowa jest rośliną miododajną , chętnie odwiedzaną przez owady zapylające (najliczniej przez pszczoły i trzmiele).

- Jasnota purpurowa to chwast bardzo powszechny, dlatego jego szkodliwość w uprawach jest dość duża. Szybko rozwijająca się roślina, pobiera z podłoża znaczne ilości wody i składników pokarmowych, stanowiąc dużą konkurencję dla roślin użytkowych. Może też szybko się rozprzestrzeniać, gdyż jego nasiona są rozsiewane zarówno przez wiatr, jak i roznoszone przez mrówki.

- Jasnota nie jest szczególnie wrażliwa na niskie temperatury, dlatego bez problemu może zimować, a nasiona są w stanie kiełkować zarówno bardzo wczesną wiosna jak i późną jesienią.

- Zastosowań jasnoty purpurowej jest bardzo wiele. Jej najważniejsze zastosowanie lecznicze to z pewnością wzmocnienie wydzielania soku żółciowego, żółci i soku trzustkowego, które odgrywają bardzo dużą rolę w naszym organizmie. Poza tym ich zastosowanie lecznicze przydaje się także przy bólach menstruacyjnych, bo bardzo je łagodzą.

- Oprócz tego z jasnoty purpurowej przyrządzić można napar z dodatkiem selera , rumianku lub krwawnika, który jest dobrym środkiem przeciwko migrenie i nieżytach górnych dróg oddechowych. Poza tym chwast ten wykorzystuje się również do przyrządzenia octu i jako dodatek do sałatek, zapiekanek i zup.

- Jak możemy zauważyć, jasnota purpurowa mimo tego, że jest powszechnie występującym chwastem, jest bardzo pozytywną rośliną o niesamowitych właściwościach leczniczych. Jeśli jednak stanowi bardzo duży problem na polach, wykonuje się wtedy opryski przeciw chwastom, dostępne w sklepach ogrodniczych. Jednak lepszym rozwiązaniem jest ścięcie jej i wykorzystanie do przygotowania herbaty lub innych specyfików. Purpurowa jasnota to roślina zasługująca na uwagę.

- Więcej o dzisiejszej bohaterce: https://fajnyogrod.pl/…/jasnota-purpurowa-opis-zwalczanie-…/

Wpuszczamy rybki do wody - czyli zarybianie we Wdecki Park Krajobrazowy.
ZARYBIANIE - wpuszczanie ryb do wody, w której osobniki wypuszczane wcześniej nie występowały. Prowadzone jest zarówno młodocianymi jak i dorosłymi osobnikami ( co widać na zdjęciach) , które pochodzą z ikry uzyskanej w kontrolowanych warunkach.
Cel zarybiania może być różny, może dotyczyć zbiorników sztucznych oraz naturalnych.
W przypadku np. stawów czy innych zbiorników przeznaczonych do chowu i hodowli celem jest produkcja ryb do spożycia. Natomiast zarybianie rzek i jezior jest związane głównie z celami środowiskowymi. Może być prowadzone w celu odbudowy i wzmocnienia populacji ryb danego gatunku, łagodzenia skutków przełowienia. W przypadku zdegradowanych siedlisk pewne gatunki ryb, które stanową swoisty „filtr” dla wód, oczyszczają je z roślinności czy fitoplanktonu i poprawiają tym samym ogólny stan wody. Celem zarybiania może też być kształtowanie właściwych relacji ilościowych ryb na poszczególnych poziomach łańcucha pokarmowego. W przypadku utworzonych, sztucznych zbiorników wodnych jakimi są Zalew Żurski i Gródecki na Wdzie dodatkowym powodem zarybiania jest uniemożliwiona wędrówka ryb ze względu na brak tzw. przepławek. Utrzymanie właściwej ilościowo i jakościowo populacji ryb wymaga ingerencji człowieka. Stąd okresowe zarybianie i samych zbiorników zaporowych jak i odcinków rzeki Wda. Zdjęcia pochodzą z dwóch różnych akcji zarybiania duże osobniki to pstrągi potokowe wpuszczane do rzeki natomiast maleńki narybek ma szansę za parę lat (2-3) stać się rekordowym szczupakiem dla szczęśliwego wędkarza nad Zalewem Żurskim.

Witamy, dziś zachęcamy do kolejnego konkursu – wykreślanki przyrodniczej. Waszym zadaniem jest wykreślić nazwy 16 drzew i krzewów występujących w Parku. Pozostałe litery utworzą hasło.

Na rozwiązania (16 nazw drzew i krzewów oraz hasła) czekamy do piątku do godziny 10.00.
Rozwiązania prosimy wysyłać na maila ( This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it. ) lub w prywatnej wiadomości na facebooku. W treści oprócz rozwiązań należy podać także imię, nazwisko oraz adres.
W piątek rozlosujemy 3 zestawy upominkowe.

Wysłanie rozwiązania jest jednoczesnym wyrażaniem zgody na publikację imienia, nazwiska oraz miejscowości zamieszkania w celu publikacji zwycięzców.

 

"Wiwat Maj, Trzeci Maj". Dziś wielkie święto, tylko jak to nawiązać do "naszego podwórka"? ....
Hmmm... więc... 3 Maja Święto narodowe  -> rocznica uchwalenia Konstytucj (1791) -> święto państwowe = dzień wolny (w tym roku nawet niedziela) -> dzień wolny, to może gril? -> a z grila same pyszności, do których idealnie pasuje sos czosnkowy -> nie ma czosnku? Nie ma problemuJest czosnaczek!

- Czosnaczek pospolity (Alliaria petiolata) to roślina, która rzeczywiście jest dość pospolita. Rośnie w widnych częściach lasów liścistych, na łąkach, ale też przy drogach, a nawet na miejskich trawnikach. Botanicznie nie jest spokrewniona z czosnkiem, ale należy do licznej rodziny kapustowanych.

- Do ogrodów trafia raczej jako chwast, niż roślina uprawna. Ale warto na nią zwrócić uwagę, bo dobrze smakuje (jeśli lubimy smak czosnku) i ma wiele właściwości prozdrowotnych.

- Smak i zapach czosnaczka sprawiły, że znalazł on zastosowanie w kuchni. Można go jeść na surowo – wtedy jest najbardziej aromatyczny. Dobrze smakuje jako dodatek do sałatek, twarożku, past, można go też wykorzystać do produkcji ziołowego masła. Ale czosnaczek można dodawać do różnych potraw i sosów lub jeść samodzielnie, przygotowany jak szpinak.

Czosnaczek w ogrodach uprawiany jest rzadko. Ale możemy go wysiać na rabacie.

- Czosnaczek w naturze chętnie rośnie w półcieniu, ale znosi też słońce i cień. Wymaga za to żyznej i przepuszczalnej gleby, bogatej w próchnicę. Ziemia musi być także bogata w azot, więc trzeba go dostarczyć w nawozie.

- Czosnaczek dość łatwo rozsiewa się sam, a jego nasiona zachowują zdolność kiełkowania aż przez 5 lat. Sprawia to, że czosnaczek bywa traktowany jako uciążliwy chwast. Jeśli przywędrował do naszego ogrodu, nie wahajmy się go wykorzystać.

No i dało się nawiązać? Pesteczka!
Kto chce poczytać więcej o czosnaczku pospolitym
http://www.e-ogrodek.pl/a/czosnaczek-ziele-o-smaku-i-zapach…
https://atlas.roslin.pl/plant/6270