wpk

Aneks do problematyki studium ochrony wartości kulturowych obszaru Wdeckiego Parku Krajobrazowego

Czytaj więcej...

Roman Landowski

„O złamanych osiach”

Tamtego roku zima była ostra, bez śniegu. Mówiono o niej: „czarna zima”. Uroku nie przysparzała, bo cóż to za zima bez grubych kołder z śniegowego puchu i bez sanny. I mrozy wówczas silniejsze, bo mówią, że gdy śnieg spadnie, mrozy nieco zleżą. A wtenczas ogromne były mrozy. Ziemia czarna, lecz zmarznięta na kilka chyba metrów.

I właśnie tej zimy, czarnej, pewien możny pan wracał ze Świecia do Osieka z karnawałowej rozrywki. Był to dalszy krewniak starosty Adama Walewskiego rezydującego w Osieku w XVI wieku. Starosta słynął ze swojej pożytecznej działalności i dobrych planów na przyszłość. W miejsce krzyżackiego zamku wybudował okazały pałac renesansowy. Starał się u króla o prawa miejskie dla Osieka. W zamian żądał prawa wieczystego posiadania tej miejscowości przez rodzinę Walewskich. Prawa tego jednak nie uzyskał. Wtedy starosta Adam Walewski zrezygnował z zamiaru tworzenia miasta.

Czytaj więcej...

Fenikowski Franciszek

OSIE

Motto: - Wici Wici Wojna tej wiosny –
Jeździec wieniec z zieleni ciska.
Szumią Kniei Tucholskiej sosny,
Wiatr cwałuje przez uroczyska,
Pędzą jeźdźcy po ziemiach Polski:
- Zaprosimy Prusów do tańca!
Szumią sosny Kniei Tucholskiej
O przygodzie księcia – wygnańca …

Czytaj więcej...

Katarzyna Turska

WOKÓŁ PROBLEMATYKI ZAWODÓW LEŚNYCH

SMOLARSTWO, DZIEGCIARSTWO, MAZIARSTWO

Czytaj więcej...

Sławomir Rajnik

"Z notatnika Rajnika" - czyli luźne refleksje na temat tego co w Parku

Ochrona przyrody to temat trudny sam w sobie, a praktyczna jego realizacja to wręcz wyczyn ekwilibrystyczny z pogranicza kaskaderstwa i saperstwa, bo jak tu pogodzić interes przyrody i wszędobylskiej ludzkiej obecności. My jako gatunek któremu "wszystko się należy", dosyć opornie przyjmujemy do wiadomości, że to w naszych rękach leży odpowiedzialność za środowisko. Na szczęście świadomość ta jest co raz większa i pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie przyjdzie nam kiedyś stwierdzić jak pewnemu anegdotycznemu lekarzowi: "Operacja się powiodła, tylko pacjent nie przeżył".

Czytaj więcej...

Sławomir Rajnik


Kiełbaski i płaty karkówki szybko zniknęły w przepastnych żołądkach gości. Pierwszy wakacyjny grill w miłej i sielskiej atmosferze lipcowego wieczoru dobiegał końca. Zza horyzontu wyłoniła się nadymana buzia księżyca w pełni. Pomimo dogasającego żaru węgielków zrobiło się dużo jaśniej. Pełen brzuszek i pełna (jeszcze) butelka ulubionego piwa dopełniają szczęścia rozkoszy kulinarnych. Lenistwo udzieliło się wszystkim. Nagle ten i ów zaczyna klepać się w kark, czoło, słowem we wszystkie odkryte miejsca. Komary! O zgrozo, a miało być tak pięknie. Całe eskadry tych wnerwiających insektów krążą nad głowami oczekując odpowiedniej chwili do ataku szczególnie na oszczędniej owłosione głowy kolegów. No cóż, w życiu każdego mężczyzny przychodzi taki okres, że lecą na niego już wyłącznie kleszcze, deszcz i komary. Brutalna prawda i niestety bolesna. Dosłownie. Wtem jakiś cień przemknął nad głowami zebranych. Chwilę potem następny i jeszcze jeden. Cicho, wręcz bezgłośnie niczym małe duszki rozpoczęły harce tuż nad głowami.

Czytaj więcej...

Sławomir Rajnik


Dawno, dawno temu rzekł Bóg: Niech zaroją się wody mnóstwem istot żywych a ptaki niech latają nad ziemią pod sklepieniem nieba! Zaroiły się wody i wszelkie ptactwo skrzydlate, różnego rodzaju. Widział Bóg, że jest to dobre () a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi.

Nie tak dawno temu, bo w latach 1958-1960 inny Wielki Ojciec Narodu Mao Zedong w decyzji zwalczania czterech plag nakazał m.in. zabijać wróble, niszczyć ich gniazda, jaja i pisklęta gdyż wyjadały ziarno na zasiewy. Do ich odpędzania używano kolorowych szmat, oraz bębnów, garnków, patelni, słowem wszystkiego, co pozwalało wywołać hałas. Wystarczyło 15-20 minut, by wróbel padł z wycieńczenia. Padłe ptaki wiązano w girlandy, wieńce czy też w długie łańcuchy, które tryumfalnie obwożono na ciężarówkach w asyście aktywistów, megafonów i propagandowych sloganów. Wybicie wróbli przyniosło fatalne skutki w rolnictwie, bo przyczyniło się do plagi szarańczy, a ta do wielkiego głodu.

Czytaj więcej...

Sławomir Rajnik


Kolejne nadleśnictwo w naszym województwie ze względu na wysokie zagrożenie pożarowe wprowadza zakaz wstępu do lasu”.
„W lasach naszego regionu w najbliższych dniach prowadzone będą opryski z samolotu i z tego względu wprowadza się na tym obszarze zakaz wstępu do lasu”.
„W związku z pożarami lasów, kolejne miejscowości przygotowują się do ewakuacji”.

Czytaj więcej...

Sławomir Rajnik


Początek XIX wieku przeszedł w historii Europy głównie jako czas wojen napoleońskich. W tym to okresie wielu Polaków niejako na rozkaz „zwiedziło” stary kontynent od Madrytu po Moskwę. Wśród kadry oficerskiej znalazł się człowiek, który zasłynął nie tylko jako wybitny strateg i dowódca, ale również jako ten, który zmienił oblicze rodzinnego rolnictwa. Generał Dezydery Chłapowski – bo o nim mowa, ziemianin z pochodzenia, po ukończeniu akademii wojskowej odbył u boku Napoleona kampanię hiszpańską, austriacką, moskiewską i saską. Bystry obserwator o analitycznym umyśle, przyrodnik z zamiłowania szybko dostrzegł różnicę w gospodarce rolnej Wielkopolski a Europy Zachodniej. Po zakończeniu działań wojennych gen. Chłapowski osiadł w Wielkim Księstwie Poznańskim w rodzinnej Turwi. Podróże kształcą – to porzekadło już teraz weteran Chłapowski zaczął wprowadzać w życie rozpoczynając gospodarowanie na ojcowiźnie. Był prekursorem wprowadzenia płodozmianu-zamiast trójpolówki zaczął siać wzbogacającą w azot koniczynę, wprowadził do orki żelazny pług i jako pierwszy rozpoczął wprowadzanie zadrzewień śródpolnych. Czymże, więc one są?

Czytaj więcej...

Sławomir Rajnik


Ileż to razy widząc samochód ciężarowy załadowany stosami drewna lub dłużycami nadobna paniusia lub miejski filozof wzdycha przeklinając i posyłając do diabła tych niedobrych, złych leśników. „ Jak tak dalej pójdzie to wszystkie lasy nam wytną.” Przekonani o słuszności swoich teorii nawet nie próbują zrozumieć oczywistej oczywistości, że jak sadzi się drzewka w odległości 40 cm jedno od drugiego, to za 100 lat te drzewa nie mogą rosnąć tak jak je posadzono. Byłby to teoretycznie jeden monolityczny blok zrośniętych drzew a nie las. W dojrzałym, starym lesie drzewa rosną co 5-10 m. Na tym można by skończyć te logiczne rozważania ale to było by za prosto.

Czytaj więcej...