Sławomir Rajnik


Kolejne nadleśnictwo w naszym województwie ze względu na wysokie zagrożenie pożarowe wprowadza zakaz wstępu do lasu”.
„W lasach naszego regionu w najbliższych dniach prowadzone będą opryski z samolotu i z tego względu wprowadza się na tym obszarze zakaz wstępu do lasu”.
„W związku z pożarami lasów, kolejne miejscowości przygotowują się do ewakuacji”.

Sławomir Rajnik

Były długoletni pracownik Wdeckiego Parku Krajobrazowego, począwszy od stanowiska strażnika do Głównego Specjalisty ds. Ochrony Przyrody. Absolwent Technikum Leśnego w Tucholi i Wyższej Szkoły Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Swoją pasję do przyrody rozwijał jako pracownik Lasów Państwowych, Wdeckiego Parku Krajobrazowego, a obecnie specjalista w Wydziale Spraw Terenowych Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Od kilku lat swoją wiedzą i refleksjami na temat szeroko pojętej przyrody, jej ochrony i gospodarki leśnej dzieli się z czytelnikami Magazynu Ogólnopolskiego ZAGRODA ukazującego się jako kwartalnik. Za naszą namową postanowił podzielić się dotychczasowymi artykułami z odwiedzającymi naszą stronę.

Co roku w okresie lata środki masowego przekazu informują o tych zdarzeniach nie rzadko tragicznych w skutkach. Pożary czy też inwazje owadów były w przeszłości, są i będą. Przyczyną tych plag w większości jest człowiek lub jego działalność, ale też powstają w sposób naturalny. Pioruny od milionów lat wzniecały pożary a inwazje szarańczy są znane od czasów, kiedy istnieje rolnictwo. Pierwotne puszcze nie raz pustoszyły pożary, jednakże siła naturalnych lasów była tak duża, że w kilka dziesięcioleci rany się zabliźniały. Odporność na gradacje owadów była również bez porównania większa. W ten stan równowagi wkroczył człowiek i z racji swej natury przekształcił otoczenie, niestety i lasy. Zaczęły dominować monokultury sosnowe lub świerkowe, bo surowiec możliwie szybko przyrastał a i hodowla wydawała się łatwiejsza. Lata doświadczeń w walce z pojawiającymi się wciąż nowymi zagrożeniami wyodrębniły osobną dziedzinę gospodarki leśnej. Obok takich działów jak hodowla, użytkowanie i urządzanie powstał dział zwany ochroną lasu.

„Ochrona lasu jest dziedziną nauk wykorzystującą praktyczną wiedzę leśną o sposobach, środkach i czynnościach mających na celu zapewnienie lasom bezpieczeństwa i stworzenia warunków do prawidłowego wzrostu i rozwoju. Zadaniem ochrony lasu, poza dokładnym poznaniem czynników chorobotwórczych, jest badanie przyczyn powstawania chorób lasu, opracowanie sposobów likwidacji potencjalnych źródeł chorób lasu, prowadzenie profilaktyki i terapii leśnej” - tyle mówi jedna z wielu definicji. Analogicznie sprawa wygląda w rolnictwie. Zagrożenia są podobne, tylko skala i czynniki mogą być różne. Aby usystematyzować problematykę ochrony lasu podzielono jej działy ze względu na czynniki wywołujące zagrożenia. Są to czynniki biotyczne, abiotyczne i antropogeniczne. Ze względu na obszerność zagadnienia każdej z grup przybliżone zostaną tylko te najważniejsze, najczęściej występujące i powodujące najwięcej szkód.

1). Szkody biotyczne powodują z reguły następujące grupy przyrody ożywionej : grzyby, owady, gryzonie, zajęcokształtne i parzystokopytne. Największe szkody w tej grupie czynią oczywiście owady. W przeszłości mieliśmy duże gradacje (eksplozja ilościowa danego gatunku szkodliwego owada). W latach 20-tych pogrom siała strzygonia choinówka a w latach 80-tych brudnica mniszka przetrzebiła lasy świerkowe - ich igły stanowiły naturalny pokarm. Następnie po wyczerpaniu się zasobów świerka zmieniła upodobania kulinarne siejąc spustoszenie w lasach sosnowych. Obecnie lokalne gradacje występują okresowo na różnych obszarach i na o wiele mniejszą skalę. Zawdzięczamy to profilaktyce, prognozowaniu i odpowiednim metodom zwalczania prowadzonym od wczesnej wiosny do późnej jesieni. W lesie często można spotkać różnego rodzaju pułapki feromonowi (wydzielające zapach samca owada a wabiące jego samice), wykopuje się dołki pułapkowe, zbiera i liczy gąsienice żerujące w koronach drzew, oczywiście niestojącego, lecz ściętego na specjalną płachtę. Wszystkie te zabiegi oprócz samego zwalczania stanowią zbiór informacji, dzięki którym powstają dane do prognozowania możliwości wystąpienia gradacji w następnych latach. Dzięki temu jest czas na przygotowanie sił, środków i sposobów do walki z danym gatunkiem owada. Przeważnie w dużym uproszczeniu wygląda to w następujący sposób: na podstawie zebranych zeszłorocznych informacji i bieżących obserwacji typuje się obszar zagrożony gradacją. Jego granice oznacza się w koronach drzew flagami lub balonami. Na koniec w godzinach porannych lub przed wieczornych, gdy wiatr nie wieje, nadlatuje samolot dokonując oprysku oznaczonego pola środkiem owadobójczym. Rozpylany środek ma postać delikatnej mgiełki i składa się przeważnie z mieszanki wody z grzybnią będącą patogenem wyłącznie danego gatunku owada. Dla człowieka opryski te są z reguły bezpieczne, ale kto na 100% jest pewien, że na coś takiego nie jest uczulony? Stąd biorą się zakazy wstępu do lasu. Dziwnym dla niewtajemniczonych jest stwierdzenie, że las trzeba chronić przed zwierzyną leśną w tym głównie przed sarnami, danielami i jeleniami. To człowiek wytępił wilki i rysie, to człowiek w ubiegłych wiekach stworzył lasy monokulturowe ograniczając tym samym zasoby pokarmowe. Nie rzadko uprawy leśne, zwłaszcza te cenniejsze, bo liściaste trzeba grodzić siatką do czasu aż osiągną min. 4 m. wysokości inaczej grozi im zgryzanie i spałowanie. W ostatnich latach do tego grona dołączyły bobry, ale te szkody rekompensują poprawą retencji na obszarach leśnych. W drzewostanach sosnowych rosnących na gruntach porolnych poważnym problemem jest grzyb o nazwie huba korzeniowa. Nie trzeba być geniuszem by się domyślić, co atakuje. Jago zwalczanie jest trudne, dlatego też rzadko udaje się wyhodować taki drzewostan do wieku rębnego.

2). Szkody abiotyczne, czyli szkodliwe oddziaływanie na las czynników natury nieożywionej, do której należy: niska i wysoka temperatura, pioruny, wiatry, lawiny i opady atmosferyczne. Niektóre z tych czynników powodują szkody mające czasami charakter klęski żywiołowej (huragany, lawiny, powodzie). O ile z czynnikami biotycznymi leśnicy całkiem nieźle sobie radzą i zapobiegają, to w przypadku matki natury można tylko próbować ograniczyć skutki gdyż nie przewidywalna jest możliwość występowania natężenia i skali danych zdarzeń. Dla przykładu oczywistym jest, że zimą w lesie śnieg nikogo nie zaskoczy (nie dotyczy drogowców) natomiast opad ciężkiego mokrego śniegu w dni bezwietrzne to już problem. Drzewa liściaste są na niego odporne z powodu braku liści, ale sosna, świerk czy jodła pod wpływem ciężaru łamią się lub w najlepszym przypadku tracą konary. Podobnie wygląda sprawa z szadzią. A co powodują inne czynniki? Mróz - pęknięcia pni drzew tzw. listwę mrozową, wysokie temperatury - zaparzenia i zgorzele, pioruny - listwy spaleniowe, rzadziej pożary. Wiatr powoduje wykroty lub złomy tzn. drzewa przewrócone są z korzeniami lub złamane w połowie jak zapałki.

3). Szkody antropogeniczne, czyli związane z działalnością człowieka stanowią obecnie jeden z najtrudniejszych problemów gospodarstwa leśnego. Do tej grupy zalicza się szkodnictwo leśne, pożary, szkody związane z ruchem turystycznym i emisje przemysłowe. Najwięcej szkód w tej grupie powodują oczywiście pożary. Często spowodowane nimi szkody są nieodwracalne. Pożary leśne powodują straty polegające na: konieczności przedwczesnego wyrębu drzewostanów w przypadku całkowitego zniszczenia drzewostanu przez pożar, co ma miejsce zwłaszcza w uprawach i młodnikach lub na częściowym uszkodzeniu drzewostanu. Duże pożary lasów w Polsce na szczęście należą do przeszłości. Złożyło się na to wiele przyczyn, do których należą głównie: wycofanie z linii kolejowych parowozów, utworzenie systemu wczesnego wykrywania pożarów, czyli wybudowanie wież obserwacyjnych, zamontowanie kamer przemysłowych, patrole lotnicze, utworzenie wielu nowych punktów czerpania wody stworzenie utwardzonych dróg pożarowych oraz wyorywanie pasów przeciwpożarowych wzdłuż głównych dróg i linii kolejowych. Pożary oczywiście się zdarzają jednakże gaszone są w zarodku i rzadko przekraczają powierzchnię 10 ha. W przypadku tych większych na pomoc woła się dyżurne samoloty gaśnicze będące na usługach Lasów Państwowych. Widok zrzuconej bomby wodnej robi wrażenie potęgą i skutecznością działania. Przyczyn pożarów jest wiele, przeważają celowe podpalenia, zaprószenia od niedopałków, wypalanie traw i niedopilnowanie ognisk. Rzadziej przyczyną są pioruny czy iskry z samochodowych rur wydechowych nie wspominając już o parowozach, które kiedyś były zmorą leśników. Między bajki można włożyć teorię, że szkło rozbitej butelki działa jak soczewka gdyż prawdopodobieństwo powstania pożaru jest znikome. Kolejnym, lecz stopniowo coraz mniejszym zagrożeniem są emisje gazów i pyłów. Głośna tragedia lasów Gór Izerskich to już przeszłość, ale miejmy nadzieję, że się coś takiego nie powtórzy. Dla fachowca rzut okiem na igliwie sosny wystarczy by określić, jaki jest stopień skażenia atmosfery i trzeba uczciwie przyznać, że jest coraz lepiej. Niewątpliwie narzucone ograniczenia emisji pyłów i gazów zawarte w pakiecie klimatycznym przynoszą dobry skutek.

Z wyjątkiem fragmentu Puszczy Białowieskiej polskie lasy są w mniejszym czy większym stopniu przekształcone i dawno zatraciły naturalne zdolności obronno – regeneracyjne. Nie są w stanie obronić się same. Dla każdego ekologa (mowa tu oczywiście o naukowcach) znana jest zasada, że przekształcony ekosystem nawet w najlepszych warunkach nigdy nie powraca do stanu pierwotnego. Gdyby człowiek nagle wyginął to i tak pierwotne puszcze by nie wróciły na nasze tereny. Zbyt mocno przekształciliśmy środowisko naturalne. Ale jak by wyglądały takie lasy? Z pewnością zburzyłyby nasze wyobrażenia o pięknych, czystych lasach i lepiej abyśmy tego nie doświadczyli.