zpkchin

Co łączy kolibra, ślimaka, wiewiórkę, nietoperza i pszczołę? Każde z tych stworzeń może być zapylaczem. Mówiąc „zapylacze” najczęściej myślimy o pszczołach, co błędem oczywiście nie jest. Jednak warto sobie uświadomić, że w różnych ekosystemach i przy różnych warunkach, grono zwierząt mogących przenosić pyłek jest bardzo szerokie. Dlaczego? Bo zapylaczem może być każde zwierzę, które wejdzie w kontakt z kwiatami danej rośliny. Czasem dochodzi do tego zupełnie przypadkowo, jednak najczęściej taka sytuacja wynika z pobierania pokarmu przez naszego zapylacza. Zwierzęta żywiące się częściami kwiatów, pyłkiem lub nektarem muszą mieć styczność z wieloma kwiatami, a co za tym idzie przenosić pyłek. Dlatego też rośliny często sygnalizują swoją obecność kolorowymi płatkami lub zapachem, godząc się niejako na to, że kosztem szansy na przekazanie genów będzie żerowanie na nich zwierząt. Jednak bywają też rośliny oszukujące zwierzęta i minimalizujące koszty. Z taką sytuacją mamy do czynienia na przykład w wypadku roślin wydzielających zapach gnijącego mięsa lub odchodów. Do kwiatów takich roślin przylatują owady (np. muchówki) szukające miejsca do złożenia jaj. Mogą odwiedzić wiele roślin przenosząc pyłek, ale nie znajdą tego czego szukały.

 W polskich warunkach znacząca większość zapylaczy to owady. Wśród nich wiodącą rolę pełnią owady błonkoskrzydłe (zwane błonkówkami), a zwłaszcza pszczoły (pszczoły samotnice, trzmiele, smukliki, no i oczywiście pszczoła miodna). Jednak i tu zdarzają się wyjątki. Na przykład popularne drzewa ozdobne, jakimi są magnolie, pojawiły się na Ziemi przed pszczołami i w związku z tym dostosowały się do zapylania przez chrząszcze. Kopytnik pospolity wydziela zapach zwabiający padlinożerne muchówki, które są jego głównym zapylaczem. Niepozorny ślimak – bursztynka pospolita – może zapylać niektóre rośliny środowisk wilgotnych (na przykład z rodzaju rzęsa czy kalla) po prostu po nich wędrując w poszukiwaniu pożywienia. Barwną i różnorodną grupę zapylaczy stanowią u nas również motyle (zarówno te dzienne jak i nocne, czyli ćmy).

Zarówno w Polsce, jak i na całym świecie zapylacze borykają się z wieloma problemami, w wyniku których wielu z nich grozi wyginięcie. Najczęstsze to chemizacja rolnictwa i utrata siedlisk. Z drugim problemem pomóc może każdy. Tak zwane domki dla zapylaczy są łatwo dostępne, ale tak naprawdę nie trzeba ich kupować. Można zrobić samemu i to z odpadów. Wystarczą na przykład: trochę chrustu, stary pustak, garść trzciny, kilka nawierconych grubszych gałęzi i gotowe! Każda forma i każdy wygląd, który zapewni miejsce schronienia i rozrodu zapylaczom, będzie dobry. Można też, tak jak Zespół Parków Krajobrazowych nad Dolną Wisłą we współpracy z Towarzystwem Przyjaciół Dolnej Wisły założyć pasiekę. Oparcie jej na tradycyjnych rozwiązaniach to nie tylko ochrona zapylaczy, ale też wartości kulturowych.

tekst: Łukasz Woźniak - Zielony Edukator

  Kopytnik pospolity – roślina oszust. Wydziela specyficzny zapach (niekiedy określany jako podobny do kamfory), co zwabia padlinożerne muchówki. Owady w poszukiwaniu źródła zapachu zapylają kwiaty, nie znajdując jednak pożywienia (fot. Małgorzata Wenda-Klajst).